wtorek, 2 października 2012

Piąty


            - Dalej w to nie wierzę – westchnęła Maggie, leżąc materacu pośrodku pokoju.
            - No to pora, żebyś uwierzyła – odparła rozbawiona Murphey, siadając na brzegu swojego łóżka. – Minęło już kilka godzin.
            - Ty nie rozumiesz, jakie to było dla mnie przeżycie! – fuknęła z wyrzutem dziewczyna. – O mało co nie umarłam!
            - Taa, widziałam… - mruknęła Phee.
            - A mogłabyś zorganizować jeszcze jedno takie spotkanie?
            - Chyba śnisz! – ruda rzuciła poduszką w przyjaciółką.
            - Śnić to będę za chwilę. Mam nadzieję, że o Louisie… A więc dobranoc – powiedziała Maggie i odwróciła się, zakrywając po uszy kołdrą.
            - Dobranoc – odparła Phee i zgasiła światło, jednak wiedziała, że nie zaśnie tak szybko jak 
przyjaciółka.

***

            Harry zagryzł wargę, myśląc głęboko. Czy może to zrobić? Nie powinien. To jest jego najlepszy przyjaciel. Żaden kolega ze szkoły czy z podwórka nie mógł się do niego umywać. Jednak skoro prosi… Czy nie powinien zrobić tego, co chce? Ale to nie tak. Powinien go wspierać. Być przy nim przez ten cały czas.
            - Idź już Hazza. Proszę cię, idź – powiedział Louis z naciskiem. – Nic mi nie będzie.
            - A nie chcesz jechać do domu? Do Doncaster?
            - Tam będzie jeszcze gorzej! – wykrzyknął, zakrywając twarz poduszką. – Idź.
            Styles podjął decyzję i z ciężkim sercem odwrócił się w stronę drzwi. Podniósł torbę ze swoimi rzeczami i wyszedł przed dom Nialla, gdzie chłopcy już się pakowali do samochodu.
            - I co? – spytał Liam.
            - Chyba tu zostaje.
            Niall zagryzł wargi i przejechał ręką po włosach. Oczywiście, że mu to nie przeszkadza, przecież Louis jest jego przyjacielem. Jego rodzicom, którzy wrócą jutro też to nie będzie przeszkadzać. Ale ile się to będzie ciągnąć? Chłopak miał już zarezerwowane wszystko na wakacje w Hiszpanii. Już od dawna się cieszył na ten wyjazd… Jednak jeśli Louis nie dojdzie do siebie odpowiednio szybko, będzie musiał go albo wyrzucić, albo zrezygnować z wakacji. A oczywiste jest, że nie zrobiłby tego pierwszego.
            - Wszystko w porządku? – Zayn położył dłoń na ramieniu Nialla.
            - Poradzę sobie z nim – odparł.
            - Nie o to pytałem – dodał ciszej mulat, znacząco patrząc Irlandczykowi w oczy.
            - Chyba chłopcy już chcą jechać – powiedział Niall, jakby nie usłyszał przyjaciela.
            - No właśnie Zayn, nie guzdraj się. Danielle na mnie czeka, a na ciebie Perrie. No chodź! – ponaglił go Liam.
            - Trzymaj się – pożegnał się Zayn, a do niego dołączyli pozostali. Wpakowali się do samochodu i odjechali, machając Niallowi. Kiedy tylko zniknęli mu z pola widzenia, wrócił do domu, a przede wszystkim do Louisa.
            Przysiadł na jego łóżku i obserwował przyjaciela. Wpatrywał się on tępo w sufit, a z oczu płynęły łzy. Mimo że było już południe, ten nie zdjął jeszcze swojej piżamy z logo Coca-Coli, a do piersi przyciskał pluszowego misia podarowanego mu kiedyś przez dziewczynę.
            Byłą dziewczynę.
            - Jest coś, co może poprawić ci humor?
            - Nie – odpowiedział stanowczo Lou, a Niall postanowił go zostawić samego.

***

            Phee przez całą swoją zmianę podrywała się z miejsca, ilekroć zadzwonił dzwoneczek u drzwi – jednak żadną wchodzącą osobą nie był Louis.
            Przygnębiona dziewczyna wróciła do domu. Wiedziała, że tego dnia chłopak powinien wyjechać, ale myślała, że zrobi to później… A przynajmniej na tyle późno, by jeszcze przyjść do sklepu i się z nią pożegnać.
            To była tylko letnia znajomość, Phee – powiedziała do siebie w myślach. – Nie mogłaś oczekiwać dozgonnej przyjaźni. Przecież to gwiazdor, mający mnóstwo innych znajomych. Jedna ruda Irlandka nie jest godna zapamiętania wśród modelek, aktorek czy piosenkarek.
            Jedyną rzeczą, która ją cieszyła było to, że prawdopodobnie Lou zadzwonił do Eleanor i wszystko z nią wyjaśnił. Dziewczyna miała nadzieję, że wszystko im się ułoży, bo taki wesoły i trochę dziecinny chłopak nie zasługuje na tak wielki smutek.

***

         - Wiesz co, Niall… Chyba wiem, co by mi mogło pomóc – powiedział Louis kilka godzin później.
         - Tak? – ożywił się chłopak, który przed chwilą przyniósł przyjacielowi coś do jedzenia.
         - Marchewkowa Dziewczyna.
         Niall zmarszczył brwi. – To jakaś postać z kreskówki?
         Nie doczekał się jednak odpowiedzi, bo Lou znów zapatrzył się w sufit. Irlandczyk westchnął. Jeśli on się będzie tak zachowywać przez cały czas, to przebywanie z nim nie będzie łatwe.
         - Przyprowadzisz do mnie Marchewkową Dziewczynę, Nialler?
         - Ale kto to jest?
         Znów brak reakcji. Niall pokręcił głową i miał zamiar wyjść, kiedy poczuł rękę Lou zaciskającą się na jego nadgarstku.  
         - Phee. Ekspedientka z warzywniaka – odparł, po czym znów popadł w letarg. Zdziwiony Niall wyszedł i poszedł do kuchni. Jedząc batonika stwierdził, że skoro Lou jest w tak opłakanym stanie to powinien znaleźć tą całą Phee i przyprowadzić ją do niego.
         Nie tracąc czasu założył bluzę i buty i skierował się do warzywniaka pani Cross. Szybkim krokiem zaszedł tam w pięć minut, choć zwykle zajmowało to dużo dłużej.
         - Dzień dobry – powiedział, wchodząc do sklepu.
         - Niall, mój drogi! Jak ja cię dawno tu nie widziałam! – wykrzyknęła zza lady pani Cross.
         - I z wzajemnością – odparł z uśmiechem. – Kolega mi mówił, że pracuje tu niejaka Phee – zaczął prosto z mostu.
         - Tak, Phee St. James, ma poranną zmianę. – Kobieta spojrzała na chłopaka wyczekująco.
         - A czy może mi pani podać jej numer telefonu? Lub adres?
         Pani Cross zastanowiła się przez chwilę.
         - Nie powinnam…
         - Proszę, mój kolega bardzo chce się z nią spotkać – poprosił Niall robiąc minę smutnego szczeniaczka.
         - No dobrze… Podam ci jej adres, żeby kolega – zaakcentowała to słowo – mógł się z nią spotkać. Pairc Na Grainsi 15.
         - Dziękuję pani bardzo! – wykrzyknął chłopak i wyszedł ze sklepu, po czym szybkim krokiem skierował się na daną ulicę. Znał ją. Była ona równoległa do jego ulicy, a sklep był akurat pomiędzy nimi. Nie zastanawiał się nad tym, kim jest ta dziewczyna i co konkretnie powie, gdy zapuka do drzwi.
         A więc kiedy otworzyła mu ładna dziewczyna nie powiedział nic, tylko się na nią gapił.
         - Tak? – ponagliła go.
         - Czy ty jesteś Phee? – spytał po prostu. Dziewczyna potaknęła. – Mój przyjaciel Louis bardzo chce się z tobą zobaczyć.
         - Louis? Przecież powinien już wyjechać, prawda? – spytała ze zmarszczonymi brwiami.
         - Cóż, ma pewien problem i został u mnie. Możesz przyjść?
         Dziewczyna zagryzła wargę. – Czekaj, spytam babci. – Wbiegła do domu, a po kilku chwilach wróciła z torebką i płaszczykiem. W przedpokoju szybko założyła buty, nawet nie przejmując się ich wiązaniem. Narzuciła płaszcz na siebie i przerzuciła torebkę przez ramię, przy czym Niall cały czas ją obserwował w milczeniu.
         - To co, idziemy? – spytała, zamykając drzwi za sobą. Chłopak potaknął.
         - Jestem Niall – przedstawił się.
         - A ja Phee. Co to jest za problem, który dręczy Lou?
         - Zerwali z Eleanor.
         - Co?! – Phee stanęła jak wryta. – Jak on to znosi?
         - Źle…Bardzo źle – odparł szczerze Niall. – Tak jakby miał jakiś spóźniony zapłon. Spytasz go o coś, a odpowie po kilku minutach co najmniej. Gapi się w sufit. Nie chce nic jeść.
         Murphey poczuła uścisk w żołądku. Dokładnie tak samo miała po śmierci Nicka. Wtedy to mama była dla niej oparciem. Teraz ona musi być oparciem dla Louisa.
         - Wszystko w porządku?
         - Jasne. Nie mamy czasu do stracenia, chodź! – pociągnęła go za rękę i pobiegła. – A tak właściwie gdzie mieszkasz?
         - Skręć w tę ulicę, numer 29 – odpowiedział. Dziewczyna wciąż trzymała go za rękę i biegła przed nim. Chłopak zaczerwienił się i miał nadzieję, że kiedy wreszcie dotrą do jego domu, Phee weźmie to za objaw zmęczenia.
         - Tutaj? – spytała, zatrzymując się przed dużym, białym budynkiem.
         - Tak – wydyszał chłopak opierając się rękami o kolana. Nie miał dobrej kondycji.
         - To co, zamierzasz otworzyć?
         - Jasne, już… - Niall wszedł po kilku schodkach i otworzył drzwi. – Zapraszam – powiedział, przepuszczając Phee pierwszą.
         - Dzięki. To gdzie jest Lou? – spytała, zdejmując trampki.
         - Na górze, ostatnie drzwi po prawej.
         Dziewczyna już tam pobiegła, a on spokojnie poszedł do kuchni i rzucił klucze na stół. Powoli udał się na górę i zajrzał do pokoju gościnnego, w którym był Louis. Zobaczył przyjaciela tulącego się do dziewczyny.
         Wyszedł na palcach, cicho zamykając drzwi.

16 komentarzy:

  1. Dziewczyno... Szczęka mi opada jak to czytam.
    Dzisiaj niestety się za bardzo nie rozpiszę, bo niestety nie mam czasu. Ale może to i dobrze, ponieważ i tak nie miałabym pojęcia jak opisać mój zachwyt. Rozdział jest nieziemski i tyle!
    Biedny Lou. Jak on musi tam cierpieć. Mam nadzieję, że szybko wydobrzeje. W końcu nikt nie chce, żeby był smutny. A i Nialler musi pojechać na wakacje ;) Z pewnością Phee pomoże mu dojść do siebie. Zastanawiam się tylko kiedy i w jakich okolicznościach zbliży się do Nialla. Bo chyba to zrobi? Tak podejrzewam spoglądając na nagłówek (który jest swoją drogą przepiękny!, ale mogę się mylić. W końcu autorki opowiadać lubią zaskakiwać.
    Tak czy inaczej - piszesz świetnie. Nie ma po prostu sposobu, by to skrytykować. Uwielbiam tę historię... Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział!xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twojego bloga. Niesamowicie piszesz.
    Biedny Lou, ale przeżyje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiadanie jest świetne. Strasznie podoba mi się twój styl pisania. Zawsze jak tylko zaczynam czytać wciągam się i nie mogę przestać. Nawet nie zauważam, kiedy koniec. Szkoda tylko, że rzadko dodajesz rozdziały. A co do nowego szablonu to napisze jedno : JEST ZAJEBISTY.
    A i jeszcze jedno byłabym wdzięczna gdybyś informowała mnie na tt o nowych rozdziałach, jeśli to nie problem oczywiście :D
    Pozdrawiam @Soonialoves1D

    OdpowiedzUsuń
  4. Rany... Wspaniałe... Cudowne... Epickie...
    Nie no, serio. Tak mi szkoda kochanego Lou <3 Jest taki biedny... On MUSI być znowu z Elką! Oni są dla siebie stworzeni.
    Dobrze, że Phee mu pomaga, bo gdyby nie ona to sama bym poszła do niego i go przytuliła. A co!
    No i nasz Nialler, który jest słodki i uroczy, ale kryje przed nami tajemnice.
    No i już przy pierwszym spotkaniu coś zaiskrzyło między nim, a Phee. Na pewno z jego strony, ale czy z jej też?
    Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że tak no i czekać, cierpliwie czekać i bić cię mentalnie, żebyś pisała następny :)
    P.S. Jak masz nadmiar weny to dobrze go wykorzystaj xP

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo ja cie,w kocu Phee poznała Niallera! Czekałam na to! Teraz to beeeeeeeedzie sie dzialo hahahahhha :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny Loui... Dobrze, że ma chociaż przy sobie kogoś takiego, jak Phee. Ona na pewno mu pomoże wrócić do życia. A przy okazji... Wow, więc Phee wreszcie poznała kolejnego członka 1D. Jestem głęboko przekonana, że ona i Nialler już kiedyś się spotkali. Zapewne w jakichś dziwnych okolicznościach, albo coś w tym stylu. W końcu to nie możliwe, żeby ona kręciła się po tym samym osiedlu, co on i nigdy na siebie nie wpadli, prawda? Przynajmniej mam taką nadzieję, bo liczę, że będą mieli o czym razem rozmawiać :D W końcu Niall już chyba coś do niej poczuł, zgadza się? Tylko że ona była zbyt pochłonięta myśleniem o przyjacielu, co mnie z drugiej strony wcale nie dziwi :)
    Czekam ze zniecierpliwieniem na kolejny rozdział, pozdrawiam serdecznie i życzę mnóstwa weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Louis nie zasługuje na takie nieszczęście jakim było zerwanie z El. Bez jego radości ten rozdział zrobił się jakiś przygnębiający...
    Ale to nie znaczy,ze nie jest dobry. Jest genialny.
    Szczerze to sądziłam ze Phee poznał Nialla w zupełnie innych okolicznościach ale podobało mi się :)
    Czyżby Horan juz poczuł miętę do rudowłosej? Ja nie miałabym nic przeciwko ..
    A ostatnia scena była przeurocza. Więcej takich!
    Pozdrawiam.

    /little-big-lovee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej kolejny rozdział !!!!!!! Genialny jak zawsze !!!!!Kiedy tylko zaczynam czytać, wręcz nie mogę się oderwać ;)Ciągle mi mało, tak więc zaczynam męczenie o następny ;) :*
    Kalina

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam tego bloga raz,dwa. Jest naprawdę świetny i czekam na kolejne rozdziały. Biedny Louis, uwielbiam go i Phee. <3 Zapraszam do siebie http://www.hello-i-love-youu.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  10. [ SPAM ] przepraszam, ale dopiero założyłam blog i chciałabym jakoś przyciągnąć czytelników, więc serdecznie zapraszam na : http://our-invisible-hearts.blogspot.com/ :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. SPAM. [FF1D] Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest stracić pamięć? Jak to jest nie pamiętać pewnych zdarzeń, ludzi, uczuć? Allison Collins musi sobie z tym poradzić. Wspierana przez przyjaciół brnie dalej przez życie, z wysoko uniesioną głową.
    Ale kiedy wspomnienia powracają, wszystko się zmienia. Na jaw wychodzą skrywane tajemnice. Gdy Allison dowiaduje się, że do miasta ponownie zawitał jeden z najpopularniejszych zespołów na świecie, postanawia działać. Czy zdoła odnaleźć w sobie uczucie, które kiedyś się w niej zrodziło? Czy będzie potrafiła wybrać pomiędzy dwiema osobami, które znaczą dla niej tak wiele?
    Przekonaj się i zawitaj na : www.moment-szczescia.blogspot.com !

    Ps: Przepraszam za SPAM, po prostu chciałabym rozsławić bloga. Zawsze możesz go usunąć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. (z góry przepraszam za spam)
    Cześć. Szukam osoby, które zaciekawi moja twórczość. Jeżeli mogłabyś wejść i zostawić komentarz z oceną byłabym bardzo wdzięczna: http://i-remember-yoou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile.Znasz.Sposobow.Zabijania.28 października 2012 08:29

    Dlaczego nie piszesz? Czekamy tu i czekamy, dlatego życzę Tobie dużo motywacji i weny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. .KamCiaaa ! ;***25 listopada 2012 10:28

    WOW!!! :D
    Extra Blog! :)
    Odcinek jest MEGA!!<33
    Czekam na NN z niecierpliwością! ;**

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć, trafiłam na twojego bloga dziś albo raczej już wczoraj i jest świetny! Pierwszy blog z takim pomysłem, który spotkałam ;P Czekam na nn
    I jeżeli mogłabyś to możesz informować an tt ? Moja nazwa to @HugMeBabyxo
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń